Jakich ubrań nigdy w życiu nie założę? Dlaczego?

To jest mega personalny wpis i z góry zaznaczam, że nie chcę, aby ktoś odebrał to jako atak na ich gust i preferencje. Myślę, że każdy z nas mógłby lekką ręką stworzyć listę kilku ciuchów, których nigdy w życiu nie założy! Powody? Mogą być różne – coś nam się bardzo nie podoba, źle kojarzy, albo… to my w tym źle wyglądamy.

No i spoko! Są ubrania, które według mnie świetnie wyglądają na moich koleżankach, ale ja nie wyobrażam sobie ich w mojej szafie. O co chodzi? O to 5 rzeczy, których nigdy w życiu bym na siebie nie włożyła.

Golf

1. WSZELKIE GOLFY

To może niektórych zdziwić, ale… bardzo źle się czuję, gdy coś obciska moją szyję. Jednym wyda się to dziwne, inni totalnie mnie zrozumieją – niektóre osoby czują się niekomfortowo, gdy coś oplata się wokół ich szyi. U mnie wszelkie szaliki i obcisłe golfy sprawiają, że zaczyna mnie swędzieć skóra. Dlatego niestety golf nigdy nie zagości w mojej szafie.

To jest moja bolączka, ponieważ ładnie dopasowane golfy wyglądają bosko ze spodniami o podwyższonym stanie. Ale nie mi to dane – dlatego wzdycham z zazdrością do moich koleżanek, które w golfach wyglądają fantastycznie, a sama wybieram dekolty w serek.

2. BIAŁE KOZACZKI

Kiedy byłam młodsza, ten trend był bardzo źle kojarzony i chyba tak do dziś mi zostało. W ostatnich latach białe kozaki (i ogólnie buty w odcieniach bieli) wróciły na wybiegi i są widoczne w stylizacjach popularnych blogerek. Muszę przyznać, że zazwyczaj wygląda to na nich bardzo fajnie, ale sama chyba nigdy nie założę takich butów.

Po części to kwestia odwagi – sama nawołuję do zabawy z modą i kombinowania z różnymi połączeniami, ale w białych kozaczkach czułabym się bardzo niepewnie. Wydaje mi się, że to właśnie pozostałości po prześmiewczej opinii o ludziach w białych kozaczkach kilkanaście lat temu. No ale cóż, może mi się to zmieni?

3. BLUZKI Z DEKOLTEM DO PĘPKA

Bluzki z dużym dekoltem i ultra krótkie spódniczki to nie mój styl. Nie mam nic przeciwko kobietom, które lubią (i mogą) wyeksponować swoje atuty, ale sama nie czuję się w takich strojach komfortowo. Mam wrażenie, że zbyt odkryte bluzki i sukienki przyciągają zbyt wiele natrętnych spojrzeń, dlatego nigdy z tym nie przesadzam.

Mam za to słabość do odkrytych pleców – uważam, że piękne sukienki z dużym dekoltem na plecach wyglądają niezwykle kobieco!

4. BROKAT I BLING BLING

W tym wypadku powinnam powiedzieć – czego po raz ponowny nie założę. Faza na świecidełka, cyrkonie, diamenciki i tonę brokatu minęła wraz z wczesnymi latami gimnazjum. Pamiętam, jak modne były kiedyś błyszczące jeansy i mieniące się w światłach dyskoteki bluzeczki na ramiączkach. Ten trend wtedy bardzo nam się podobał, ale dzisiaj jestem na nie. Dlaczego?

Staram się nie kupować ubrań zdobionych brokatem, ponieważ wiem, jaki zły wpływ ma on na środowisko. Drobinki brokatu to mikroplastik, który trafia do oceanów oraz gruntów, szkodząc zwierzętom, roślinom i… ludziom!

Wiem, że dla niektórych z Was to może być zaskoczeniem. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak nasze działania mogą wpływać na środowisko – sama do niedawna nie miałam pojęcia, że brokat może robić takie zamieszanie! Dlatego ja z brokatu zrezygnowałam.

Futra

5. FUTRA I SKÓRA

Jestem przeciwniczką noszenia ubrań wykonanych ze skóry lub futra zwierząt. Przyznam, że w mojej szafie znajdują się skórzane buty i torebki, ale wszystkie pochodzą z second handów – już powstały, ktoś z nich korzystał, a teraz mogą zostać co najwyżej wyrzucone. Dlatego kupowanie takich produktów z drugiej ręki jest zgodne z moją etyką mody.

Wydaje mi, że w dzisiejszych czasach mamy dostęp do wielu materiałów i technologii ulepszających zimową odzież – kupienie kurtki, która grzeje równie dobrze co futro, nie jest już problemem, dlatego nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy obdzierać z nich zwierzęta.

Jak widzicie, opisując rzeczy, których nigdy nie założę, nie nawiązują do nowych, dziwacznych trendów, a są raczej połączone z moimi przekonaniami i komfortem. Jest sporo ciuchów, które dzisiaj nie przypadają mi do gustu, ale… nie mówię im nigdy! Już wiele razy przekonałam się, że ciuchy, na widok których krzywiłam się przez lata, mogą nagle stać się ulubieńcami w mojej garderobie. A jak jest z wami? Czego nigdy w życiu byście nie założyły?