Kupuję w lumpeksach – i Ty też powinnaś!

Ubrania z lumpeksu

Uwielbiam lumpeksy! Myślę, że ta wiadomość nie zaskoczy moich stałych czytelników, ale niektórzy mogą nadal krzywić się na myśl o „ubraniach z odzysku”. Moja przygoda z lumpeksami zaczęła się, gdy byłam jeszcze dzieckiem – zawsze uwielbiałam modę i idąc śladem mojej mamy, chciałam mieć mnóstwo fajnych ubrań. Rodzice kupowali mi nowe ciuszki, ale nigdy nie były to jakieś wielkie zakupy. Na dodatkowe fatałaszki mogłam przeznaczyć swoje własne kieszonkowe. Jak możecie się domyślić, lumpeksy były wtedy najatrakcyjniejszych rozwiązaniem.

Second handy lubiłam za dziwny misz masz ubrań w najróżniejszym stylu – gdy na sklepowych wystawach manekiny były ubrane jak sobowtóry, lumpeksy oferowały coś nowego! Zawsze lubiłam bawić się modą i eksperymentować ze stylami – second handy mi to ułatwiały.

W przeszłości zakupy w lumpeksach uważano za coś wstydliwego – kupowanie ubrań, które ktoś wcześniej nosił, nie było powodem do dumy, a wredne koleżanki z klasy chętnie naśmiewały się z dziewczynek, które przyłapano na takich zakupach. Dzisiaj na szczęście ludzie zmądrzeli, a second-handy stały się popularne za sprawą blogerek modowych i fashionistów.

Moja sympatia do lumpeksów żyje do dzisiaj. Dlaczego lubię robić w nich zakupy?

Niskie ceny

Największą zaletą lumpeksów są niskie ceny! Zależnie do rodzaju sklepu płacimy za wagę ubrania (według określonego cennika) lub konkretnie ustaloną cenę, która nigdy nie jest wyższa od tej w sieciówce. Co więcej – zdarzają się miejsca, w których fajne ubrania można kupić już za 3-5zł!

Dzisiaj ceny w sieciówkach bywają kosmiczne – płacimy za logo na metce, a nie jakość i dobre wykonanie. Poliestrowe bluzeczki wycenione na 80zł to już żadna nowość. Tym bardziej zachęcam do zaglądania do lumpeksów! W second handach znajdziesz ubrania bardzo dobrej jakości. Gdy zimą szukałam ciepłych swetrów, w galeriach handlowych trudno było mi znaleźć ubrania z wełny lub kaszmiru – a kiedy jakieś się trafiły, kosztowały kilkaset złotych.

W lumpeksach bez problemu znajdziesz ubrania dobrych, znanych marek – uszyte z lnu, wełny czy kaszmiru. To jedyna okazja, aby za kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych upolować ciuch, który może służyć Ci przez długie lata.

Recykling

To dobre dla środowiska

Staram się dbać o nasze środowisko najlepiej jak mogę. Nie jestem idealna i wiem, że sporo jeszcze muszę się nauczyć, ale robię co w mojej mocy, aby ograniczyć swój wpływ na planetę. Choć uwielbiam modę, to mam świadomość jak niebezpieczna dla środowiska jest ta branża – nowe trendy co sezon generują tony ubrań produkowanych w byle jakich warunkach, tylko po to, by po kilku miesiącach większość niesprzedanych ciuchów trafiła na śmietnisko.

Kupowanie w lumpeksach jest lepsze niż recykling! Dajesz ubraniom drugie życie i nieco dłużej korzystasz z czegoś, co zostało stworzone dużo wcześniej. Jeżeli wszyscy ograniczymy zakupy w sieciówkach, z czasem producenci zmniejszą ilość produkowanych, a co za tym idzie, później marnowanych ubrań.

Unikalne ubrania

Jak wspomniałam we wstępie, manekiny na sklepowych wystawach ubrane są jak sobowtóry. Gdy jakiś kolor lub wzór są modne w danym sezonie, ciężko znaleźć jest cokolwiek innego. Spacerując od sieciówki do sieciówki czasem mam wrażenie, jakbym chodziła po tym samym sklepie – bardzo trudno jest znaleźć coś unikalnego, wyjątkowego.

Rajem dla osób, które jak ja lubią wyglądać inaczej, są lumpeksy. Jeżeli poświęcisz na to trochę czasu, na pewno znajdziesz tu wyjątkowy ciuch, które zazdrościć będą Ci wszystkie koleżanki. Wyszukiwanie perełek może być ekscytujące – moje przyjaciółki uwielbiają buszować w tonach ubrań, z nadzieją na znalezienie niepowtarzalnych ciuchów. Zazwyczaj z sukcesami!

Oczywiście wizyta w lumpeksie wymaga cierpliwości – zdarza się, że w poszukiwaniu jednej idealnej rzeczy trzeba przegrzebać się przez mnóstwo szmat. Czasami nawet taka misja kończy się fiaskiem i po długim czasie wychodzisz ze sklepu z pustymi rękoma. Ale nie ma co się zrażać! Po kilku wizytach w second handach nabierzesz wprawy – będziesz wiedziała które miejsca i w jakie dni najlepiej odwiedzać. Powodzenia!