Ubrania niszczą się zbyt szybko? Sprawdź, jak temu zaradzić!

Metka na odzieży

Wielu moich znajomych uważa, że ciężko jest znaleźć ubrania, które nie zniszczą się po kilku praniach. Narzekają na byle jakość materiałów, produkcję po łebkach i niski standard proponowany przez sieciówki. Owszem, czasami ubrania w znanych sklepach sieciowych są warte zdecydowanie mniej, niż głosi cena na metce, a po kilku praniach nadadzą się jedynie do mycia podłogi. Ale to wyjątki! W większości przypadków za niszczenie ubrań odpowiadasz… Ty. Tak, dobrze zrozumiałaś.

Ubrania niszczą się szybko, ponieważ nie wiemy, jak o nie zadbać. Pierzemy, suszymy i prasujemy, bez pomyślunku o tym, jak może wpływać to na trwałość materiału lub nadruku. Sama przeszłam dość długą drogę, zanim nauczyłam się, jak obchodzić się ze swoimi ciuchami. I wiecie co? Rzadko kiedy narzekam na jakość swoich ubrań, a większość elementów z mojej garderoby służy mi już od kilku sezonów.

Chciałabym podzielić się z wami kilkoma wskazówkami, dzięki którym udało mi się poprawić żywotność moich ubrań. Jeżeli zastosujesz się do wszystkich poniższych zasad, mogę Cię zapewnić, że zauważysz dużą różnicę w zużywalności różnych tkanin.

Co robić, aby ulubione ciuchy służyły Ci przez lata?

1. Nie olewaj instrukcji na metce

Zacznijmy od podstaw, które dziwnym trafem wszystkim umykają. Liczne oznaczenia na metkach to losowy zbiór dziwnych znaczków, a ważne instrukcje dotyczące pielęgnacji konkretnej części garderoby. Zawsze zapoznawaj się z metką przed pierwszym praniem i stosuj się do zaleceń producenta. Jeżeli z oznaczeń rozumiesz tyle, co z egipskich hieroglifów, poszukaj w internecie stron z wytłumaczeniem każdego konkretnego znaczka. To nie problem!

2. Noś je zgodnie z przeznaczeniem

Ten punkt może wydać się dla niektórych z Was oczywisty, ale w praktyce bywa różnie. Zdarza się, że na co dzień i na trening założysz ten sam t-shirt. Teoretycznie nic w tym złego, chyba, że sytuacja powtarza się dość często, a t-shirt jest jednym z Twoich ulubionych. W takim wypadku bluzka zniszczy się dużo szybciej, niż gdybyś nosiła ją tylko na co dzień. Dlaczego? Ubrania na siłownie tworzone są z myślą o intensywnym wysiłku i wzmożonej potliwości – ich zadaniem je przetrwać najbardziej mordercze kardio i konkretne rozciąganie. Zwykła odzież nie jest przystosowana do takiego użytkowania, dlatego nie zdziw się, jeżeli Twój t-shirt nie przetrwa wypadów na siłownię.

Pranie ubrań

3. Nie pierz ubrań zbyt często

Oczywiście nie tyczy się to wszystkich elementów garderoby i nie sugeruje Ci, abyś rzadziej prała bieliznę, ale nie każde ubrania należy uprać już po jednym ubraniu! Jeżeli założyłaś coś tylko na chwilę, nie pociłaś się, a na ubraniu nie ma żadnych plam, to nie ma konieczności wrzucania tej rzeczy do pralki. Podobnie w przypadku jeansów i swetrów – te elementy odzieży należy prać nieco rzadziej, a po ubraniu wystarczy je po prostu odświeżyć.

Zbyt częste pranie ubrań przyspiesza proces niszczenia tkanin i nadruków, a dodatkowo powoduje blaknięcie koloru. Jeżeli chcesz, aby ulubione ciuchy służyły Ci przez długi czas, nie przesadzaj z praniem.

4. A kiedy je pierzesz, rób to w odpowiedni sposób

Wrócę jeszcze raz do uwagi o instrukcjach na metce: przed nastawieniem pralki, dokładnie sprawdź program i temperaturę, w jakiej należy prać konkretny ciuch. Najczęstszym błędem przy włączaniu pralki jest zbyt wysoka temperatura prania – im niższa, tym lepiej dla Twoich ubrań. Ja zazwyczaj piorę swoje ciuchy w 30-40 stopniach i to wystarcza, aby pozbyć się brzydkiego zapachu albo drobnych zabrudzeń.

Zwróć również uwagę na detergenty, których używasz do prania – zawsze dopasowuj je do koloru oraz rodzaju tkaniny. Staraj się rozdzielać pranie na kilka partii: białe, czarne i kolorowe. Ja zazwyczaj staram się również oddzielnie prać same swetry: ustawiam temperaturę na najniższą i włączam spokojniejszy program.

5. Uważaj z prasowaniem i suszeniem

Niech kamieniem rzuci ta, która nigdy nie przypaliła nic żelazkiem! Moja pierwsza wtopa (i dobra lekcja) przytrafiła mi się, gdy chciałam przeprasować pogniecioną sukienkę z cienkiego, sztucznego materiału. Jak się skończyło? Możecie się domyślić – wielką dziurą.

Nie jestem wielką fanką prasowania i jeżeli nie muszę, w ogóle nie używam żelazka. Ostatnio z większą rozwagą kupuje też nowe ubrania i jeżeli widzę, że już na wieszakach są bardzo wygniecione, to rezygnuję z zakupu. Niektóre ciuchy jednak nie wyglądają dobrze bez randez-vous z żelazkiem – w ich przypadku zawsze jestem ostrożna.

Nigdy nie nastawiam żelazka na maksymalną temperaturę! Stopniowo, od najniższej temperatury, sprawdzam, czy ubranie da się już uprasować, czy jeszcze nie. Dzięki temu już nigdy więcej nie przytrafiła mi się historia z przypaloną sukienką!

Ważne jest też odpowiednie suszenie – najlepiej pozwolić ubraniom schnąć naturalnie w lekko zacienionym miejscu. Wystawianie ubrań na słońce może spowodować, że szybko wyblakną.